Belinda Bauer

“Martwa jesteś piękna” Belindy Bauer

Szczerze mówiąc ostatnimi czasy nie czytam kryminałów. Nie odbierzcie tego źle. Kryminalistyka nadal jest moja wielką miłością, ale ciężko mi znaleźć książkę, która by mnie czymś zaskoczyła. Kupuje jednak kryminały, jeżeli zaintryguje mnie fabuła. Tak było w przypadku książki Belindy BauerMartwa jesteś piękna”. Spójrzcie tylko na ten tytuł! Praktycznie od razu ruszyłam w jej stronę, przeczytałam streszczenie i byłam bardzo ciekawa jak autorka poradziła sobie ze swoim pomysłem. Następnie poczytałam opinię na lubimyczytać i stwierdziłam, że spróbuję. I cóż…. Mnie niestety nie zachwyciła. Zacznijmy jednak od początku.

Krótkie streszczenie

Główną bohaterką książki jest reporterka kryminalna Eve Singer. W skrócie kobieta pojawia się na miejscu zbrodni, robi reportaż, w którym pokazuje jak strasznych czynów dopuścił się sprawca. Jej głównym zadaniem jest zaszokowanie ludzi i sprawienie, żeby w kolejnych dniach mówili tylko o tej zbrodni. Jednak, gdy jej kariera znajduje się w martwym punkcie na “pomoc” przychodzi jej morderca, który kontaktuje się z nią zapraszając na swoje krwawe wystawy. Dopiero później dziewczyna orientuje się, że tak naprawdę mężczyzna uważa, że są połączeni. A tym, co ich łączy jest „fascynacja” śmiercią.

Moje odczucia

Pomysł sam w sobie jest bardzo dobry. Mamy dziewczynę, która jest świetną reporterką. Pomimo tego, że długo wykonuje swój zawód nie jest człowiekiem ze stali. Na widok krwi zawsze zbiera jej się na mdłości i z reguły kończy wizytą w toalecie. Zajmuje się ojcem chorym na Alzheimera. Chcąc nie chcąc zaczynamy czuć do niej sympatie – jest całkiem sama, utrzymuje siebie i schorowanego ojca, a do tego stara się zgrywać twardzielkę, która nie potrzebuje pomocy. Zdaje sobie sprawę, że w końcu jej siła i energia się wyczerpią, ale mija dzień za dniem a ona ciągle idzie do przodu i jakoś sobie z tym wszystkim radzi. Jest naprawdę wiarygodną bohaterką, z którą spokojnie możemy się utożsamiać. Nie jest tylko czarna i biała, ale widzimy u niej chwilę załamania, radości, ale też nadziei, że może jednak wszystko się ułoży.

Z drugiej strony mamy tajemniczego mordercę po przeszczepie serca, który chce być artystą. Jego „obrazami” mają być ludzie, którzy zostaną jego ofiarami. Dzięki temu jego sztuka, a tym samym on zostanie nieśmiertelny. Jego „wystawy” są makabryczne i szokują nawet prawdziwych weteranów. Morderca z tej książki bardzo przypominał mi tego z “Czerwonego Smoka”. Ten nie chce się zamienić w smoka, ale jego wizja pokazania światu piękna śmierci i bycia nieśmiertelnym poprzez swoją „sztukę” od razu skojarzyła mi się z bohaterem Thomasa Harrisa.

Mamy również delikatny wątek romantyzmu. Nie jest nachalny, ale dopełnia całość książki. Dzięki temu nie jest ona obrazem samej krwi, strachu i napięcia.

Ważne tematy

Wątkiem, który najbardziej mnie poruszył nie była żadna z wystaw mordercy, strach Eve czy działania, które miały zapobiec kolejnym wystawom, ale choroba ojca Eve – Duncana. Była to właśnie relacja córki z ojcem coraz bardziej zapadającym się w sobie przez Alzheimera. Wiele razy złapałam się na tym, że było mi bardzo żal dziewczyny, która z całych sił pragnęła, żeby wrócił ojciec z dzieciństwa, który by ją poznał i powiedział „Po prostu się nie zatrzymuj”. Postać Duncana jest zdecydowanie tą, która rozdziera serce i pokazuję jak straszną chorobą jest Alzheimer. Osoba nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest na nią chora – niestety w momentach „przebłysku” kiedy rozumie co się z nią dzieje,popada w totalną rozpacz, żeby za chwilę znowu o tym zapomnieć.

Kolejną bardzo istotną kwestią poruszoną przez autorkę jest życie po przeszczepie. Ukazuje ona traumę po wszczepieniu organu i radzenie sobie z tą sytuacją. Na potwierdzenie tego, że autorka nie podeszła do tematu po macoszemu, są podziękowania na końcu książki kierowane do Johna Fishera. John jest po przeszczepie serca i służył Belindzie pomocą w opisaniu objawów pooperacyjnych oraz psychologii życia z organem innego człowieka.

Podsumowanie

Z ręką na sercu przyznaję, że byłam pozytywnie nastawiona – chciałam przeczytać coś świeżego i nowego. Początek książki jest naprawdę bardzo dobry. Trzyma w napięciu i wręcz nie mogłam się doczekać na przewrócenie kartki. Belinda świetnie buduje strach i oczekiwanie na to, co się wydarzy. Pomysł z wystawami organizowany przez mordercę również do mnie przemówił. Jednak wszystko to, co autorka zrobiła przez jakieś 70-80% książki zepsuła końcem. Końcówka jest bardzo przerysowana i powiedziałabym wręcz amerykańska – podczas czytania, momentami śmiałam się w duchu. Sposób pozbycia się mordercy zakrawa trochę o filmy z Brucem Willisem tylko tutaj mamy przerażoną dziennikarkę kryminalną, która nagle staje się Tomb Raider. Niestety koniec książki zepsuł cały piękny i zachęcający początek. Szkoda, bo gdyby nie to, to książka naprawdę byłaby świetna, a tak jest po prostu dobra. Dlatego moja ocena to 6 na 10 gwiazdek.

Tytuł: “Martwa jesteś piękna”
Autor: Belinda Bauer
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 445
Moja ocena: 6/10

 

Rating: 5.0/5. From 1 vote.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.