Syndrom Sztokholmski

Syndrom sztokholmski

Tak jak możecie przeczytać w części „O mnie” jestem wielbicielką bajek Disney’a, a moją ukochaną jest „Piękna i Bestia”. Jako dziewczynka zakochałam się w sukni Belli, magicznej róży zamkniętej w kloszu oraz ogromnej bibliotece, którą podarowała jej Bestia. Gdy dowiedziałam się o tym, że Disney ma zamiar nakręcić film wyczekiwałam i wiedziałam, że będę jedną z pierwszych osób siedzących w sali kinowej. Jakże byłam zdziwiona, gdy Internet zalała fala hejtu mówiącego o tym, że bajka promuje syndrom sztokholmski. Co to jest syndrom sztokholmski? Czy Bella faktycznie zakochała się w swoim oprawcy? Czy może po prostu starała się ujrzeć jakiekolwiek plusy w swojej sytuacji, ale ciągle zachowała niezależność myślenia? Skąd się wzięła nazwa syndromu i dlaczego nasz mózg zaczyna sympatyzować nas z naszym stręczycielem?

Napad w Sztokholmie

Określenie to jest związane z wydarzeniem, które miało miejsce 23 sierpnia 1973 roku w Sztokholmie. Tego dnia 32-letni wówczas Jan-Erik Olsson napadł na Kreditbanken przy placu Normalmstorg w stolicy Szwecji. Mężczyzna wszedł do banku, wyciągnął karabin maszynowy spod płaszcza i wystrzelił kilka serii na oślep. Zakładnikami były 3 kobiety i mężczyzna. Głównym żądaniem Olssona było wypuszczenie jego kolegi z celi – Clarka Olofssona. Prośba została spełniona i po niedługim czasie Clark pojawił się w Kreditbanken. Dwóch przestępców zabarykadowało się wraz z zakładnikami w pomieszczeniu, który pełnił rolę sejfu. Policja kilkukrotnie podejmowała próby szturmu, jednak wszystkie kończyły się niepowodzeniem. W związku z powagą sytuacji sam szwedzki premier – Olof Palme przyjął rolę negocjatora i rozmawiał telefonicznie z porywaczami. Akcja odbicia zakładników powiodła się dopiero po 5 dniach przetrzymywania bankowców. Jakież było zdziwienie przesłuchujących, gdy okazało się, że pracownicy banku nie tylko mają pretensję do policji o narażenie ich życia, ale dodatkowo są wdzięczni ich porywaczom za tak dobrą kryjówkę, która chroniła ich przed ostrzałem policji. W trakcie procesu porwani zeznawali na korzyść swoich oprawców lub w ogóle odmawiali składania zeznań. Najsilniejszą więź z Olssonem wykształciła Kristin Ehnmark. Po napadzie pojawiły się nieprawdziwe doniesienia mówiące o tym, że oboje się zaręczyli. Jedyny więziony mężczyzna założył fundację, ponieważ chciał zebrać pieniądze na prawników dla porywaczy. „Kiedy dobrze nas traktował, myśleliśmy o nim jak o awaryjnym Bogu” – to słowa jednego z zakładników głośnego napadu na bank w Sztokholmie

 

Zakładnicy syndrom sztokholmski
Zakładnicy napadu na Kredibanken w Sztokholmie

 

Twórcą określenia „syndrom sztokholmski” jest Nils Bejrot – psycholog i kryminolog, który współpracował z policją podczas tej akcji. Krótko mówiąc syndrom sztokholmski jest to stan psychiczny, który wyraża się w odczuwaniu sympatii do oprawcy.  W psychologii zjawisko to jest nazywane przywiązaniem z pojmania i może wystąpić, jako reakcja na silny stres związany z taką sytuacją jak:

  • porwanie,
  • więzienie,
  • znęcanie się nad partnerem w związku,
  • mobbing,
  • obozy pracy,
  • kazirodztwo,
  • znęcanie się nad dziećmi lub partnerem w związku.

Osoba porwana zachowuje się jak dziecko przywiązując się do najsilniejszej osoby w swoim otoczeniu. W jej mniemaniu zapewnia sobie ochronę, zwiększając szansę na przeżycie. Mózg podpowiada, że jest to jedyny sposób na przetrwanie. Syndrom ten jest skutkiem psychologicznych reakcji na silny stres oraz rezultatem podejmowanych przez porwanych, prób zwrócenia się do prześladowców i wywołania u nich współczucia. Syndrom sztokholmski jest bardziej prawdopodobny, gdy nie występowały ze strony porywacza przejawy bezpośredniej agresji zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Czasem ofiary pomagają swoim oprawcom w ucieczce przed policją i utrudniają śledztwo.

Dysonans poznawczy

Jednym z wyjaśnień syndromu sztokholmskiego jest dysonans poznawczy – teoria ta tłumaczy jak i dlaczego ludzie zmieniają swoje opinie, odczucia. Pojawia się w momencie, gdy człowiek ma przed sobą dwie informacje poznawcze, które z sobą kolidują. W traumatycznej sytuacji takiej jak, np. porwanie najpierw pojawiają się uczucia negatywne wobec oprawcy. Jednak po pewnym czasie, gdy sprawca jest czasem uprzejmy i idzie na ustępstwo ofiara zaczyna odczuwać pozytywne emocje. Aby wyzbyć się dysonansu pokrzywdzony zaczyna spostrzegać oprawcę, jako przyjaciela, który walczy w słusznej sprawie.

Osoby, które doznały syndromu sztokholmskiego rzadko cierpią na zespół stresu pourazowego. Ze względu na opanowanie i spokój oraz brak jawnej nienawiści do napastnika po uwolnieniu często bywają osądzane, potępiane i krytykowane. Media i opinia publiczna nie są w stanie zaakceptować faktu, że osoba przez lata torturowana wygląda całkiem normalnie, nie ma depresji czy też nie cierpi z powodu choroby psychicznej, a także nie pała nienawiścią i rządzą zemsty. Pojawiają się nawet głosy, że sama jest sobie winna, współpracowała z porywaczem, a nawet, że wszystkie tortury sprawiały jej przyjemność i odbywały się za jej zgodą.

Aby móc mówić o syndromie sztokholmskim muszą być spełnione 4 warunki:

  1. Poczucie zagrożenia – ofiara musi być przekonana, że oprawca jest zdolny do najgorszego. Strach połączony z walką o przetrwanie.
  2. Chwilowa życzliwość dręczyciela – ofiara wyolbrzymia jakiekolwiek przejawy sympatii ze strony terrorysty, np. możliwość skorzystania z toalety lub otrzymanie żywności. Takie zachowanie wzbudzają wdzięczność – ofiara ma wrażenie, że oprawca jest bardzo wielkoduszny.
  3. Izolacja od świata zewnętrznego – ofiara nie ma kontaktu z innymi ludźmi, więc nie może prosić o pomoc. Zostaje pod całkowitą kontrolą sprawcy.
  4. Brak możliwości ucieczki – osoba sądzi, że nie ma możliwości wyjścia z patowej sytuacji.

Z jednej strony osoba jest śmiertelnie przerażona i żyje w ciągłym stresie, bo nie wie, co przyniosą kolejne minuty, a z drugiej żywi nadzieję, że jeżeli będzie spełniać oczekiwania kata to przeżyje. Stając się posłuszna nie prowokuje napastnika, a nawet upewnia go w jego władzy. Wspomnę tylko, że o syndromie sztokholmskim mówimy również w kontekście rodzin dotkniętych przemocą – maltretowana kobieta lub dzieci mają zarówno dobre, jak i złe wspomnienia ze swoim oprawcą i żywią nadzieję, że sytuacja się zmieni.

Syndrom sztokholmski jest reakcją obronną, którą tłumaczy się tym, że człowiek ma tak silny instynkt przetrwania, że potrafi przystosować się do najgorszych warunków. Ten mechanizm zapewnia poczucie bezpieczeństwa osobie słabszej w konkretnej relacji.

Do objawów syndromu sztokholmskiego zalicza się:

  • Pozytywne uczucia ofiary wobec sprawcy
  • Podzielanie poglądów sprawcy
  • Negatywne uczucia ofiary wobec najbliższych próbujących ją uratować
  • Pomocne zachowanie ofiary wobec sprawcy
  • Ofiara nie potrafi zainicjować zachowań, które prowadziłyby do zerwania relacji z katem.

Głównym schematem dla syndromu sztokholmskiego jest stresująca sytuacja, gdzie to sprawca grozi ofierze, że ją zabije, jeżeli nie podporządkuję się jego rozkazom. Poprzez znęcanie się psychiczne i fizyczne kat pokazuje, że życie ofiary jest zależne tylko i wyłącznie od jego woli. Ofiara nie ma możliwości ucieczki ani zwrócenia się do kogokolwiek o pomoc. Po pewnym czasie przebywania z oprawcą zaczyna rozumieć, które zachowania irytują i powodują wybuch agresji – w związku z czym stara się ich unikać. Najmniejszy przejaw życzliwości ze strony sprawcy sprawia, że ofiara zaczyna widzieć w nim swojego przyjaciela. Wszyscy ludzie z zewnątrz, którzy ingerują w zerwanie tej więzi są postrzegani jako intruzi chcący skrzywdzić jedynego obrońcę ofiary.

 

Przykłady syndromu sztokholmskiego:

  1. Patty Hearst

„Kiedy nie zabiją cię od razu, myślisz, że są dobrzy. Stają się jeszcze lepsi każdego kolejnego dnia, kiedy pozwalają ci żyć” tak o swoich oprawcach mówiła Patty Hearst – córka amerykańskiego magnata prasowego Williama Randolpha Hearsta. Dziewczyna została porwana 4 lipca 1974 roku przez członków Symbionicznej Armii Wyzwolenia (Symbionese Liberation Army), która walczyła z faszystowskim rządem Stanów Zjednoczonych. Pierwszymi żądaniami grupy, było wypuszczenie dwóch członków zgromadzenia z więzienia.  Jednak później zażądali, aby Hearst rozdał potrzebującym żywność o wartości 400 milionów dolarów. Dwa miesiące po porwaniu Patty wysłała oświadczenie do jednej z kalifornijskich rozgłośni, że wstępuję do SAW. „Zmieniłam się, dorosłam. Stałam się świadoma i nie potrafię nigdy powrócić do takiego życia, jakie prowadziłam uprzednio.” tłumaczyła. Do mediów trafiło nagranie, w którym Patty – od tej pory Tania, oskarżyła własnego ojca o zbrodnie przeciwko ludzkości i zerwała z dotychczasowym narzeczonym. Potwierdzeniem jej słów było dołączone zdjęcie, które wkrótce pojawiło się na okładkach niemal wszystkich amerykańskich gazet. Na fotografii Hearst pozowała w rewolucyjnym berecie na głowie i z pistoletem maszynowym w rękach. 15 kwietnia 1974 roku grupa napadła na Hibernia Bank w San Francisco. Dzięki nagraniom udało się zidentyfikować, że jedną z osób była Patty. Została zatrzymana 5 miesięcy później.  Kobieta usłyszała zarzut rabunku z bronią w ręku. Pomimo starań obrońców, którzy podtrzymywali, że Hearst cierpi na syndrom sztokholmski, Patty skazano na 7 lat. Później jednak prezydent Jimmy Carter zastosował prawo łaski i skrócił jej karę do 2 lat. Ostatecznej amnestii dokonał Bill Clinton w finalnej serii amnestii prezydenckich, dokonanej przed złożeniem urzędu.

 

 

Patty Hearst
Patty Hearst po wydaniu oświadczenia, że dołączyła do SLA
  1. Natascha Kampusch

Dziewczyna została porwana w wieku 10 lat przez Wolfganga Priklopila. Była przetrzymywana przez 8 lat w piwnicy w domu porywacza. Natascha była bita, molestowana, głodzona.Porywacz chcąc dać jej namiastkę normalności oglądał z nią telewizję lub przygotowywali wspólnie posiłki. Wolfgang czasem życzył sobie, aby z nim spała – zakładał jej kajdanki tłumacząc to jej wcześniejszym niestosownym zachowaniem. Półnaga sprzątała mieszkanie porywacza, który miał obsesję na punkcie czystości. Porywacz kazał jej wybrać nowe imię co miało oznaczać nową tożsamość i gruntowanie podkreślało fakt, że dziewczynka należy tylko i wyłącznie do niego. Natascha wybrała łacińskie imię – Bibiana. W wieku 16  ważyła poniżej 40 kg – Wolfgang utrzymywał ją w stanie permanentnego głodu, dzięki czemu był pewien, że dziewczyna nie podejmie próby ucieczki.  Uciekła 23 sierpnia 2006 – porywacz był przekonany, że dziewczyna myje samochód i przez nieuwagę zostawił otwartą bramkę.

„Jego śmierć nie była potrzebna. Nic by się nie stało, gdyby po prostu trafił do więzienia. Stanowił sporą część mojego życia, w rezultacie czuję coś w rodzaju żałoby po nim – napisała Natascha w liście do „The Times”. „To prawda, że moja młodość była inna niż moich rówieśników, ale nie mam poczucia, że coś straciłam. Przeciwnie, uniknęłam wielu złych rzeczy. Nie zaczęłam palić papierosów, pić alkoholu, nie włóczyłam się w złym towarzystwie”.

Poza opłakiwaniem porywacza, dziewczyna w wielu wywiadach powtarzała, że oprawca stał się częścią jej rodziny i była mu wdzięczna za możliwość pływania w basenie lub wyjazd na narty. Kampusch powtarzała, że”syndrom sztokholmski” jest strategią przetrwania w sytuacji bez wyjścia: „Uważam, że przystosowanie i identyfikacja z porywaczem są naturalne. Zwłaszcza, jeśli spędza się z nim dużo czasu. To sprawa empatii i komunikowania się. Szukanie normalności w ramach określonego przestępstwa nie jest żadnym syndromem.”

Czasem wspomina się o syndromie Nataschy – nawiązuje się do tego, że w momencie porwania była 10-letnim dzieckiem, któremu łatwiej było się przystosować.

Natascha Kampusch
Natascha Kampusch w 2006 roku po ucieczce z domu porywacza
  1. Jaycee Lee Dugard

Jaycee Lee Dugard – dziewczynka została porwana w drodze na przystanek szkolnego autobusu 10 czerwca 1991 roku przez Philipa Garrido. Została porażona paralizatorem oraz wciągnięta do samochodu mężczyzny. Jaycee była więziona przez 18 lat przez mężczyznę oraz jego żonę – Nancy. Dom oprawców znajdował się 250 km od miejsca porwania. Była torturowana i zgwałcono ją ponad 3000 razy, urodziła oprawcy dwójkę dzieci. Sąsiedzi zeznali, że kobieta była sekretarką Philipa w jego biurze wydawnicznym. Była zadbaną młodą kobietą, którą postrzegali, jako córkę Garrido. Miała nieograniczony dostęp do Internetu oraz kontaktowała się z klientami biura. Odnalazła się dopiero w sierpniu 2009 roku. Po wtargnięciu policji, dziewczyna zaczęła podawać fałszywe dane. Bała się mówić o czymkolwiek, co mogłoby pogrążyć jej oprawców. Philip Garrido został skazany na 431 lat więzienia, a jego żona na 36 lat.

 

jaycee lee dugard
Jayucee Lee Dugard w dniu porwania miała 11 lat

 

  1. Shawn Hornbeck

Chłopiec został porwany w wieku 11 lat przez Michael’a J. Devlin’a 2 października 2002 roku podczas jazdy na rowerze. Shawn był bity i gwałcony przez 4 lata i został znaleziony zupełnym przypadkiem 12 stycznia 2007 roku. Policja poszukiwała 13-letniego Ben’a Ownby’ego, który również został porwany przez Devlin’a. Chłopiec mógł sam jeździć na rowerze, chodzić do kina, a do porywacza zwracał się „tato”.  W czerwcu 2007 roku Devlin usłyszał 78 zarzutów dotyczących uprowadzenia, molestowania i torturowania chłopców.

shawn hornbeck
Pierwszym życzeniem chłopca, gdy został znaleziony był hamburger.

 

Podsumowanie

Wyżej wymienione przypadki ukazują jak silne relacje mogą łączyć porywacza i ofiarę. Porwani często przeżywają tak silny stres, że nie są w stanie racjonalnie myśleć. Aby przetrwać, poddają się oprawcy, a nawet stają się wobec niego lojalni. Odizolowanie sprawia, że ofiara potrzebuje bliskiego kontaktu z inną osobą i zaczyna traktować oprawcę, jako, kogoś bliskiego. To wszystko wpływa na to, że odnalezienie porwanych jest często o wiele trudniejsze, a ich powrót do normalnego życia jest długotrwałym, skomplikowanym procesem.

Syndrom Sztokholmski w Pięknej i Bestii
Czy Bella faktycznie cierpiała na syndrom sztokholmski?

A jak to jest w przypadku wspomnianej Belli z „Pięknej i Bestii”? Jak uważacie – czy dziewczyna faktycznie była ofiarą syndromu sztokholmskiego? Według mnie Bella miała bardzo silną osobowość i przez cały pobyt w zamku zachowała niezależność i wolność myślenia. Nie podzielała nienawiści Bestii do wszystkiego co istnieje. Nie godziła się na jego zachowania i jawnie wyrażała swój sprzeciw.  Oczekiwała od Bestii szacunku. To Bestia pozwolił opuścić jej zamek, aby mogła zaopiekować się tatą – chciał, żeby Bella była szczęśliwa. Jeżeli faktycznie można doszukiwać się w tej bajce jakiegokolwiek syndromu to bardziej skłaniałabym się do syndromu limskiego, który jest odwrotnością syndromu sztokholmskiego. To oprawca zaczyna darzyć uczuciem ofiarę. Jakie jest Wasze zdanie? Chętnie przeczytam komentarze na ten temat 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.